No ale zszedłem trochę z tematu. Dziwna sprawa z tym samochodem. Rzecz wyglądała tak, że na praktycznie pustej drodze auto nagle zjechało na chodnik i uderzyło w drzewo, tak jak wspomniałem, dosłownie 1,5 metra obok mnie. Usłyszałem tylko huk i dźwięk gniecionej blachy. Sądząc po intensywności wgnieceń, uderzył całkiem mocno. Czasem w takich sytuacjach mówi się, że człowiek czuje, że narodził się na nowo i chyba coś w tym jest. Poczułem jakiś taki dziwny powiew świeżości. Niewiele brakowało, a ten wieczór mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Swoją drogą, czasem zastanawia mnie szybkość i rodzaj moich odruchów w takich sytuacjach. Najpierw po prostu stanąłem w bezruchu, kompletnie skołowany. Potem spojrzałem w kierunku auta. Połączyłem fakty. Dotarło do mnie, co się właśnie stało. Przez szybę zobaczyłem, że odpaliły się wszystkie poduszki powietrzne. Kierowca powoli zaczął wychodzić z auta. Momentalnie odpaliłem aparat w komórce. Słyszałem, że to bardzo pożądana cecha u reporterów wojennych, umiejętność chwycenia za aparat nawet pomimo zagrożenia (a może w szczególności w sytuacji zagrożenia). Już któryś raz łapię się na takim odruchu w szczególnie niebezpiecznych okolicznościach (jakiś czas temu zatonął rower wodny, w którym się znajdowałem i po wyskoczeniu do wody z komórką w dłoni zrobiłem dokładnie to samo). Otworzyły się drzwi, typ zaczął powoli wysiadać z auta. – Everything OK? – zapytałem. – OK – odpowiedział kierowca i zaczął wybierać numer na swojej komórce. Nie wiem dlaczego, ale pierwsza myśl była taka, żeby odskoczyć gdzieś na bok. Chyba człowiek naoglądał się filmów o wybuchających autach, ale wiadomo, że to tak nie działa, i szybko przyszło otrzeźwienie. Po upewnieniu się, iż rzeczywiście wszystko jest a porządku, ruszyłem dalej i strzeliłem jeszcze jedno zdjęcie (właściwie były to mini filmiki, bo iPhone ma jakiś glitch i czasem aparat nie uruchamia się jak trzeba, więc skorzystałem ze Snapchata, a tam dłuższe przytrzymanie przycisku skutkuje nagraniem filmu). No dobrze, mam nadzieję, że w ten sposób udało mi się wyczerpać temat i zbiorczo odpowiedzieć na pytania, które zaczęły do mnie napływać różnymi kanałami. Cieszcie się codziennością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *